Dlaczego przestałam blogować?

To pytanie zadano mi już kilkadziesiąt razy. Odpowiedź jest prosta i zarazem zawiła, a więc posłuchajcie…

Kiedy dokładnie trzy lata temu opublikowałam pierwszy wpis na tej stronie, nie miałam zielonego pojęcia, jak od środka wygląda świat bloge

rów i nie tylko. Ile wymaga to energii, samozaparcia, czasu i stalowych nerwów. Miała to być po prostu forma pamiątki, którą kiedyś pokażę moim dzieciom i to one zadecydują, czy chcą nadal być w sieci, czy też nie. Wydawało mi się, że wystarczy zrobić zdjęcie, napisać kilka zdań i już. Machina wystartuje. Prawda okazała się być, jak to zazwyczaj w życiu bywa, zupełnie inna.

Sprzedawcy życia

-Jesteś blogerką? O Boże, naprawdę podziwiam Cię, że tak łatwo sprzedajesz swoje życie… Oh, chciałoby się zarobić kokosy na tym pisaniu, haha, ale to tak nie działa. Istnieje wiele popularnych blogów, przynoszących ich autorom korzyści majątkowe. Jednak zdecydowana większość to blogi niezarobkowe. Ale co tu zrobić, żeby zarobić? Okazuje się, że nie wystarczy tylko dobrze pisać, liczy się liczba wejść na stronę, a więc popularność wśród czytelników, dzięki temu można zarobić na reklamie. Trzeba więc mieć pomysł na całokształt, często wyrazić zgodę na promowanie produktu niekoniecznie dobrego zarówno pod względem jakości czy naszych przekonań. Ważny jest własny styl, najlepiej unikalny i od czasu do czasu SZOK. Według statystyk najbardziej poczytne tematy rodziców-blogerów to takie, które ukazały najbardziej intymne, prywatne sfery życia. Były już relacje z porodów, opisy rozwodów, śmierć kogoś bliskiego, a nawet nagość własnych dzieci. Czy naprawdę warto?

Czas czas czas

Żeby zrobić coś dobrze, trzeba poświęcić się temu w 100%. Miałam wybór – mogłam być albo super blogerką i 90% wolnego czasu poświęcić sferze wirtualnej. Albo super mamą i 90% czasu poświęcić swoim dzieciom. Przez pewien okres czasu udawało mi się „dopadkami” dosiąść do komputera. Jednak Ala rosła, wymagała coraz więcej uwagi. A wszelkie próby pisania czegokolwiek przy niej, kończyły się tym, że niespełna dwulatka domagała się obejrzenia komputera z bliska. Wybrałam więc to drugie. Wiem. Jest setki osób pracujących zawodowo i jednocześnie wychowujących swoje maluszki. Jednak nikt mi nie wmówi, że dziecko zajmie się sobą, kiedy Wy akurat będziecie redagować ekstra poczytny tekst i będzie to dokładnie taka sama aktywność, jak wspólna zabawa w tym samym czasie. Blog poczeka, stwierdziłam…

Hejter nawet w lodówce

Nie wiedziałam, że świat jest aż tak zawistny zewsząd widziałam i słyszałam krytykę. Nie wprost, ale… każdy znajomy wiedział o mnie wiele. I czym to się skończyło? Mało kto odzywał się do mnie. Ot zwyczajne, co słychać? Zapomnijcie – przecież wszyscy wiedzieli, co u mnie słychać, więc po co się interesować… Do tego oczywiście nieprzychylne komentarze pod postami, nawet za prozaiczną literówkę. To wszystko coraz bardziej przelewało szalę goryczy…

Szlachetne zdrowie ten się nie dowie…

Przełom nastąpił w maju 2016 roku. Na jakiś czas postanowiłam całkowicie usunąć się z sieci. W życiu działo się zbyt wiele, nie chciałam się dzielić tymi wydarzeniami z całym światem. Na 20 tygodni zaległam w łóżku, a jedyne na co miałam ochotę, to odrobina świętego spokoju. Potem było trochę lepiej, ale wiedziałam, że jeszcze przez długi czas nie powrócę do pisania. I oto dzisiaj po 16 miesiącach ciszy jestem. I przedstawiam Wam mój główny powód, dla którego zrobiłam, aż tak długą przerwę i dla którego jestem tu spowrotem. Oto Jagoda.

___________________________________________________________________________________________________________________________________
Ten blog powstał na pamiątkę dla moich kochanych córek. Jeśli też chcesz coś dla nich zrobić:
– zostaw komentarz, będzie mi bardzo miło jeśli dowiem się, że ktokolwiek czyta moje wypociny;
– udostępnij ten wpis, żeby pokazać go światu;
– polub blogzesmakiem na Facebooku;b
– zaobserwuj nasz dziennik – niecodziennik na Instagramie;

To nic nie kosztuje, a wiele dla mnie znaczy. Dziękuję 🙂

Żona, mama, chustoświrka, miłośniczka fotografii, zakupów i dobrego jedzenia… Smakuję życie i wyrywam z niego najlepsze kąski. Witam Cię i zapraszam do mojego mikroświata…

  • Paanti

    Kasiu gratuluje:*