Hity pierwszego roku

DSC06643Przez cały rok przetestowaliśmy całą masę produktów dla dzieci. Wśród nich znalazło się kilka takich, które ułatwiły nam funkcjonowanie z małym człowiekiem przy boku. Przedstawię dziś ranking naszych top produktów – kolejność przypadkowa 🙂

1. Poduszka do karmienia Motherhood

Rzecz, której używam praktycznie od pierwszych dni życia naszej córci i bez której nie wyobrażam sobie normalnego funkcjonowania. Ot zwykła – niezwykła poduszka w kształcie fasolki, a  okazała się jednak totalnym hitem. Używam jej po pierwsze podczas karmienia Aluni – w pierwszych miesiącach dzieciątko jedząc, leżało na niej w wygodnej pozycji, a ja nie męczyłam rąk i kręgosłupa. Teraz służy mi jako idealna podpórka pod plecy podczas wieczornego karmienia i  usypiania małej, a także późniejszego relaksu, czyli czytania książki lub oglądania filmu 🙂 Jest też idealnym siedzeniem dla Aluni – podpiera jej ciałko w czasie zabawy. Do tego jest niezwykle wygodna, odpowiednio twarda, posiada zdejmowany pokrowiec (my mamy 2 wymienne i służą nam już rok, wyglądają nadal jak nowe –  jak jeden jest w praniu, zakładamy drugi). Czasem i tata Ali korzysta z niej jako z komfortowej poduszki pod głowę…ramka

2. Zabawki drewniane

Nasza córcia upodobała sobie szczególnie drewnianego ludzika z Ikei, na którego mówi „dziadzia” – być może przypomina jej własnego dziadka? 🙂 Lubi też mule, wbijanki, nakładanki, drewniane puzzle, młotek, jeździki i inne. Spośród tysiąca zabawek wybiera zawsze te z drewna, proste, niepozorne, a jednak mające w sobie to coś… Dużym atutem tych zabawek jest ponadczasowość i niezniszczalność. A przecież dawno temu udowodniono korzystny wpływ zwykłych, drewnianych zabawek na rozwój dziecka – w końcu pedagogika Waldorfska i Montessoriańska mówi o tym wiele;)

DSC05804

3. Żyrafa Sophie

Francuska zabawka, która od wielu pokoleń podbija światowy rynek. Niepozorny gryzak w kształcie żyrafy, okazał się najlepszym z najlepszych. Gdy o nim usłyszeliśmy po raz pierwszy, pukaliśmy się po głowach, jak można dać tyle pieniędzy (około 60 zł) za kawałek gumy. Kiedy jednak na własne oczy zobaczyłam maluszki gryzące to wesołe zwierzątko z długą szyją, stwierdziłam, że coś w tym musi być. Alunia dostała swoją żyrafkę, gdy skończyła 4 miesiące. Od razu zaczęła ją podgryzać i gryzie ją do dziś, szczególnie kiedy swędzą ją dziąsełka. Zabawka jest leciutka, dostosowana do kształtu małych rączek dziecka, wykonana z naturalnej gumy z drzewa Hevea rosnącego w Malezji, pomalowana farbą spożywczą. Naprawdę polecamy – jest to idealny prezent dla maluszka.

V miesiąc (21.10-20.11 DSC05937

4. Kojec-mata Sterntaler Piesek Hanno

Kolejny niezbędnik – czyli miejsce zabaw, przewijania, a czasem nawet snu. Kojec Sterntaler Alunia dostała od dziadków, kiedy jeszcze nie było jej na świecie. Czekał na nią w domu i od pierwszego dnia polegiwała na nim. Wykonany jest z miękkiego, puchowego materiału, może służyć jako mata edukacyjna, a dla starszego dziecka jako kojec. Łatwo się pierze, a do tego jest bardzo ładny i pasujący do większości wnętrz. Głowa i łapki psa niczym ręce mamy, podpierają i otulają dziecko podczas zabawy. Matę można rozłożyć praktycznie wszędzie.

ramka (2)

6. Pieluszki Pampers Active Baby

Przetestowaliśmy kilka popularnych i niepopularnych firm pieluszkowych, ale zawsze wracamy do poczciwego i porządnego Pampersa. Po pierwsze nie odparza, po drugie, nie jest mokry – nawet po całej nocy wkład trzyma wilgoć w środku, a dziecko śpi wygodnie. Po trzecie nie przecieka, po czwarte posiada przyjemny zapach, po piąte nie obgryza (boki wykonane są z miękkiego materiału). Minusem może być cena, ale po wypróbowaniu i wyrzuceniu w  błoto pieniędzy na inne, przeciekające, odparzające, chemiczne  – i też nietanie pieluchy, stwierdzamy, że lepiej czasem dołożyć 10 zł do paczki i nie zmieniać pieluchy, co godzinę, a mieć dziecko z suchą i zadbaną pupą.  Warto założyć sobie kartę w Rossmannie i wtedy pieluszki kupujemy po stałej cenie, chyba najniższej na rynku.

pampers-pieluchy-active-baby-dry-4-maxi-7-14-kg-46szt_9deaeafc3c7e2c1fb794758eb5c2d8a1

7. Metoda BLW

Bobas Lubi Wybór – czyli metoda rozszerzania diety dziecka, dzięki której nasza prawie roczna córeczka je sama, potrafi ładnie trzymać łyżeczkę, nabijać posiłki na widelec,  trafić nim do buzi (nie do oka!) i powoli przeżuwać i rozgryzać, wcale nierozdrobnione pokarmy. Nie je przetworzonych słoiczków. Poznaje jedzenie takie, jakim jest, uczy się, że twardsze rzeczy należy powoli pogryźć, a wodnista zupa nie trzyma się łyżki i trzeba umiejętnie przetransportować ją do buzi. Wie, że jedzenie może być zimne i gorące. A przede wszystkim JE WSZYSTKO (prócz soli i cukru, które staramy się ograniczyć do minimum). Znajomi dziwią się, kiedy z niezmiernym apetytem pochłania brukselkę, pomidora, lub np. zieloną cebulkę. Polecam wszystkim rodzicom – zacznijcie od przeczytania tej książki i odwiedzenia strony http://babyledweaning.pl/

DSC06870 DSC04441

8. Chusta tkana do noszenia dzieci

O chuście piszę i mówię często, jest to rzecz niezastąpiona dla mamy, która chce mieć wolne ręce i szczęśliwe dziecko. Ważne, żeby była tkana odpowiednim splotem i wykonana z naturalnych materiałów. Wystarczy tylko poćwiczyć wiązanie i mamy pełnię rodzicielstwa bliskości. Warto zacząć nosić się jak najwcześniej:)

DSC06079 DSC03289

9. Nosidełko Tula

Nasze niedawne odkrycie – odkąd mamy Tulę, czyli nosidełko ergonomiczne, dla siedzących dzieci (jak wszystkie nosidła!), Alunie nosi jej tata. Tula jest bardzo prosta w użyciu, wystarczy zapiąć pas, włożyć dziecko i zatrzasnąć klamerki w odpowiednim miejscu i nasz maluszek jest blisko, w zdrowej pozycji, a my możemy iść wygodnie  na spacer czy zakupy. Prawidłowo założona, odciąża noszącego, podobnie jak chusta.

DSC06494 DSC06339

10. Kosmetyki Hipp

Kosmetyków dziecięcych używamy bardzo mało. Jednak znalazły się takie, które towarzyszą nam prawie każdego dnia. Zwracamy uwagę, żeby miały jak najmniej składników i były naturalne, a takie właśnie są oliwka i żel do mycia ciała i włosów Hipp. Oliwkujemy Alunię codziennie po kąpieli właśnie tym specyfikiem i skórę ma naprawdę bez zastrzeżeń.  O właściwościach oliwki warto poczytać na blogu Sroki – tu. 

PL9600-oliwka-pielegnacyjna-200ml_RGB_01

11. Ultradźwiękowy nawilżacz powietrza Żaba 

Nawilżacz kupiliśmy, kompletując wyprawkę. Przyznam jednak szczerze, że długo leżał nieużywany. Odkryłam go jakiś czas temu, kiedy Alunia złapała okropny katar. Żabka okazała się wtedy niezbędna do inhalacji i oczyszczenia powietrza. W kilka sekund odświeżyła całe pomieszczenie, w którym w danym momencie przebywaliśmy, a drogi nosowe stały się naprawdę udrożnione – przetestowałam na sobie. Wystarczy wlać do urządzenia czystą wodę i ustawić odpowiedni tryb, trwa to kilka minut, a od razu przynosi zamierzony efekt.

12. Książeczki z twardymi stronami

Książeczki z twardymi stronami obecne są w naszym domu odkąd Alunia skończyła 2  tygodnie – już wtedy zaczęliśmy jej pokazywać kontrastowe ilustracje i czytać krótkie, rytmiczne wierszyki. Obecnie, Alunia ma już sporą biblioteczkę, w której posiada swoje ulubione pozycje. Jeśli  nie czyta jej ktoś, czyta sama – uwielbia przeglądać książeczki i jest to chyba jedno z ulubionych zajęć naszej córki. Atutem jest cena książek, klasykę bajek i baśni można kupić już za 2 zł. To naprawdę niewiele, a zabawy przy tym co nie miara 🙂

DSC06358

13. Nocnik – grający i nie tylko

Odkąd Alunia usiadła w miarę stabilnie, czyli mniej więcej w 9 miesiącu jej życia, zaczęliśmy sadzać ją na nocnik. Załapała bardzo szybko do czego służy to urządzenie. Kiedy skończyła 10 miesięcy zaczęła regularnie sygnalizować swoje potrzeby. Początkowo hitem okazał się u nas nocnik grający, który w momencie załatwienia tego, czy owego zaczynał grać wesołą melodię. Zawsze wtedy mówiliśmy naszej córeczce słowo gra. Zgadnijcie jak dzisiaj Alusia woła, kiedy chce iść na nocnik? Tak – mówi wtedy słowo GLA… Teraz używamy dwóch rodzajów nocników – bo przecież w nocy też gla, więc wtedy w pobliżu jest klasyczny niegrający urynołek, który nie wybudza z sennej atmosfery, a potrzebę przecież trzeba załatwić. Ile radości, a jaka oszczędność! Mówię Wam 🙂

DSC05815

___________________________________________________________________________________________________________________________________
Ten blog powstał na pamiątkę dla moich kochanych córek. Jeśli też chcesz coś dla nich zrobić:
– zostaw komentarz, będzie mi bardzo miło jeśli dowiem się, że ktokolwiek czyta moje wypociny;
– udostępnij ten wpis, żeby pokazać go światu;
– polub blogzesmakiem na Facebooku;b
– zaobserwuj nasz dziennik – niecodziennik na Instagramie;

To nic nie kosztuje, a wiele dla mnie znaczy. Dziękuję 🙂

Żona, mama, chustoświrka, miłośniczka fotografii, zakupów i dobrego jedzenia… Smakuję życie i wyrywam z niego najlepsze kąski. Witam Cię i zapraszam do mojego mikroświata…

  • Natalia Napierała

    Duzo tych przydatnych rzeczy 🙂 Super opisalas wszystko.

  • fararara

    U nas też sprawdziły się „Zielone” Pampersy:) Białe przeciekały! Dady też są oki, ale stosujemy je tylko w ciągu dnia, bo w nocy przeciekały. U mnie hitem była właśnie poduszka do karmienia, laktator Philips Avent, Karuzela z wyświetlaczem-pozytywką emitująca dźwięki natury i delikatne melodie dziecięcych kołysanek- synek jeszcze do niedawne zasypiał sam w łóżeczku przy tych dźwiękach ( zasypiał tak od urodzenia a ma 19 miesięcy:) ) Ale największym hiciorem była „samohuśtająca” huśtawka 🙂 nastawiana na czas ( 15, 30, 45 minut), emitujaca dźwięki natury i kołysanek- mój synek położony w niej- zasypiał w momencie i spaaaaał. O dziwo do kołysania się nie przyzwyczaił i gdy huśtawka nie mogła Go już udźwignąć- bez problemu w drzemki w ciągu dnia zapadał w łóżeczku czy wózku. Nie sprawdziła się u nas chusta- Mały nie chciał w niej leżeć, darł się jak poparzony- wszystko przechodziło, gdy był wyjmowany. I zapewniam, nie była to „wina” źle zawiązanej chusty- do dziś woli być niezależny i nieskrępowany 🙂 Ot taki typ 😀 Najlepszą zabawką mojego dziecka sa książeczki- czy to z materiału, czy z twardej tektury, czy miękkiego papieru- od początku uwielbia „czytać”- czytamy codziennie musowo przed snem, ale jeszcze i kilka razy w ciągu dnia- sam przynosi wybrane pozycje i rozkazuje czytać:D Jak na prawdziwego syna 2 moli książkowych- ma swoja biblioteczkę- zrobiona przez Jego tatę 4 poziomowa półeczka- a w niej 78 pozycji 🙂 i wszystkie kilkadziesiąt razy przeczytane !!! Także zapewne mój syn zawyża poziom czytelniczy w naszym kraju. Co u nas nie przeszło poza chustą? Nocnikowanie- po prostu nie usiądzie na nocnik by zrobić co trzeba:) Nocnik jest elementem wystroju naszego mieszkania odkąd syn zaczął siedzieć ( 6 miesięcy)- służy do zabawy, ” wysikiwania ” misia, ale na pewno nie do siusiania. Na to musimy jeszcze poczekać- do 18-tki na pewno z pieluchą latał nie będzie, więc nie naciskam 🙂 Poza tym BLW- jak dla mnie- kolejna moda na jedzenie. Mój syn dostawał pierwsze PRZECIERY owocowe, warzywne, warzywne z mięsem właśnie przetarte. A dlaczego? Bo w wieku 4 miesięcy nie był w stanie miętolić dziąsłami kawałka marchewki czy jabłka a jeśli był jakiś niedomiksowany kawałek- od razu odruch wymiotny! Stopniowo, jak pojawiały się ząbki przechodziliśmy na mniej przetarte czy zmiksowane rzeczy az doszliśmy do tego, że w wieku 8 miesięcy jadł nierozdrobnione a tylko podzielone na części porcje. Do roku pięknie jadł wszystko- a po roku bunt! Nie chciał jeść niczego. NIC! NIC NIC. I tak przez 2 miesiace. Później jadł znów wszystko a teraz mamy preludium buntu 2latka i znów obraza na jedzenie. Zaznaczam, że jest zdrowy, żadnych tam niedoborów żelaza ( które odpowiadają za zmniejszony apetyt) nigdy nie było. Także radzę się szykowac na zmiany 🙂 Co do słoiczków- to nie są PRZETWORZONE słoiczki. Pytałam o opinię 3 lekarzy pediatrów, w tym moją teściową na ten temat ( zakładam, że nie chciała robić ” krzywdy wnukowi słoiczkowym jedzeniem.) Są jak nabardziej ZA ! Po pierwsze dlatego, że np. zimą nie mamy dostępu do świeżych warzyw- co najwyżej mrożone i niepewnej jakośći i świeżości ( a jeśli ufasz firmom mrożącym warzywa i owoce, to dlaczego nie ufasz firmom pakującym dzieciowe jedzenie w słoiczki?). Po drugie- jeśli nie masz dostepu do SWOICH WARZYW I OWOCÓW, co do których jesteś pewnien jakości- nie pryskane itp. to nie rób zakupów w markecie czy warzywniaku ( tak, tam też są te same co w markecie- nawet jak od Pana Ździsia- nie wiesz czym on je pryskał). Po trzecie- dania słoiczkowe sa bardzo dokładnie przebadane, mają dostosowaną gramaturę do wieku dziecka, objętości brzuszka- określone są substancje dostarczane z takim posiłkiem dziecku- zawartość białka, soli mineralnych, węglowodanów. Po czwarte: wielka różnorodność. Tak więc nawet jak nie jesteś ZA SŁOIKAMI to nie pisz, że są przetworzone, bo czyni Cię to mało wiarygodną blogerką i zrazisz do swojego bloga ludzi- a szkoda by było. Pozdrawiam

  • asia

    Wszystko fajnie tylko czemu te pampersy? o wiele ekologiczniej i zdrowiej dla malucha uzywac pieluch wielorazowych. Polecam pogłębić temat.