Nie jest k…wa tak źle!

DSC05201Dziecko zmienia w życiu człowieka bardzo wiele. Wywraca świat do góry nogami o 180 stopni. Tak to prawda, w 100 procentach. U nas też wszystko się zmieniło, ale na lepsze. Stałam się silniejsza i widzę, że jestem w stanie zrobić dużo więcej, niż dawniej. To samo się tyczy mojego męża, taty Aluni, zmężniał, stał się jeszcze bardziej odpowiedzialny, ale też szczęśliwszy. Owszem, obowiązków przybyło, często brakuje czasu, nie da się być spontanicznym, każdą decyzję trzeba przemyśleć i zaplanować, nawet te prozaiczne. Ale przy dobrej organizacji naprawdę da się NORMALNIE ŻYĆ. Dlatego tak bardzo mnie zasmucił i zastanowił artykuł innej blogerki,  opisującej dzień z życia matki. Pełen żalu, pełen złości, pełen wyrzutów i frustracji. Tak jakby posiadanie dziecka było końcem zwykłego życia, ba początkiem męki i codziennego, niekończącego się koszmaru. Tak jakby ten mały bezbronny człowiek stanowił wroga dla kobiecości i w ogóle ludzkości.

Najbardziej przeraziły mnie dziesiątki komentarzy innych mam: tak to prawda, u nas to samo, beznadzieja...Boże, Dziewczyny, ogarnijcie się. Przecież jak świat światem, kobiety rodziły dzieci, prowadziły dom, gotowały, zajmowały się mężem i było to normalne. Wiadomo, że nie ma lekko, obiad sam się nie ugotuje, samo się nie posprząta, ale nawet przy małym dziecku można wszystko. Pokuszę się o więcej, można nawet mieć swoje hobby, prowadzić własny biznes (znam takie mamy),  spotykać się z innymi, czy wychodzić od czasu do czasu na imprezy…

Ogromnie wkurzyło mnie to, że jeśli na taki artykuł natrafi osoba planująca dopiero dzieci, bądź też nie, to na pewno utwierdzi się w przekonaniu, że dziecko to ZŁO, i że z dzieckiem nie da się nic. TO NIEPRAWDA! Uwierzcie mi, przy odrobinie chęci i pozytywnego nastawienia, można stworzyć szczęśliwy dom, do którego chętnie się wraca, nie zatracając przy tym swojej własnej osobowości i zapału.

DSC05190

 

 

 

Żona, mama, chustoświrka, miłośniczka fotografii, zakupów i dobrego jedzenia... Smakuję życie i wyrywam z niego najlepsze kąski. Witam Cię i zapraszam do mojego mikroświata...

  • asia

    Kasiu, jeszcze nie mam tych doświadczeń, którymi się dzielisz i Ty, i wspomniana przez Ciebie blogerka, ale mogę powiedzieć, że myśleniem i wyobrażeniami o macierzyństwie i ojcostwie jestem bliższa temu, co Ty piszesz. Dziecko to dar i tak na to patrzę. Warto się tym cieszyć, mniej narzekać i patrzyć pozytywnie na trudy, które się zdarzają. Nie jest łatwo, ale kto powiedział, że będzie?

    • blogzesmakiem

      Droga Asiu, to jaki będzie nasz dom i rodzina, zależy od nas samych 🙂 Jeśli nastawimy się negatywnie, to i dziecko będzie nastawione negatywnie. Te małe stworzonka chłoną jak gąbka, wszystko z otoczenia, a przede wszystkim emocje i nastroje 🙂 Życzę powodzenia w planach macierzyńskich…

  • magla-lenka and charlie

    Trafiłam tu przypadkiem. I od razu na ten wpis. Matkepauke czytam od dawien dawna- bo o jej wpis tu się rozchodzi. Hmmm… wypadałoby poczytać więcej jej wpisów i popodgladać życie jej i jej córki Miłki. Wpis, o którym tu mowa, jest wpisem wielce ironicznym- wystarczy spojrzeć na cały Jej blog- jest ironiczny, zabawny i na pewno nie jest nadęty. Będę bronić tamtej notki ręcami i nogami- bo jest zwyczajnie świetnie-zabawny. I nie wierzę, że są mamy, których choćby jeden dzień nie wyglądał tak, jak tamten dzień Pauliny z Miłką. Pozdrawiam

  • Patrycja

    Ja też jestem matką, też często piję zimną kawę i nocy jest mi mało – ale dobrze mi z tym! Taka kawa smakuje mi najlepiej! i cieszę się gdy po pięć razy oglądam z synkiem tę samą książeczkę. A wcale nie jestem nadętą matką;) We wpisie z Matkipauki niestety nie dostrzegłam ironii, nie rozbawił mnie też ten wpis. Zgadzam się z Tobą Kasiu, że to tylko odstręcza od macierzyństwa inne kobiety.
    Pozdrawiam gorąco Ciebie i Alunie;)

  • Magda-Lenka and Charlie

    Dziewczyny, każda z nas/Was jest inna, czasem jesteśmy podobne a juz jak zostajemy mamami to jesteśmy wszystkie najmądrzejsze 😀 Ja na pewno 😀 Każda ma prawo pisać/ czytać blogi czy swoje własne opinie- ale nie oceniajmy! Ja też jestem mamą małego łobuza- ma 17 miesięcy i potrafi wykończyć 3 dorosłych swoim gadulstwem, ruchliwością i ciekawością świata. Potrafi 5 krotnie w ciągu dnia wyrzucić zawartość szuflad z ciuchami ( bo już potrafi ominąć zabezpieczenia), przetrzepać kosze z zabawkami, wyrzucić klocki z pudełek, wymieszać je i zrzucić ze schodów; wyrzucić całą zawartość swojej biblioteczki- najpierw przeczytamy kilka bajek a później służą one do nauki slizgania po dywanie; potrafi włożyć swoje zabawki do pralki i tadam… załączyć ją- klocki po praniu są miękkie i puszyste:); po drodze kilka razy wejdzie na kanapę i poskacze po łóżku czy próbuje zjeżdżać z fotela jak ze zjeżdżalni. Oczywiście na jedzenie czasu brak- jest okropnym niejadkiem. Ale do rzeczy- kocham Go nad życie, lubię spędzać z nim czas, czytać mu bajki, wychodzić na spacer, uwielbiam z nim tańczyć, spiewać i mówic do niego, pokazywac mu świat, tulić, głaskać i całować. Tez jestem „praktykantka rodzicielstwa bliskości” ale mam takie dni, że marzę o chwili spokoju, gorącej a nie zimnej kawie ( choć zimna tez lubię), długiej kąpieli a nie szybciutkim prysznicu, umiciu zębów i wysikaniu się bez „małej” publiczności. Moge mieć takie dni- a co nie wolno mi. Przecież nie jestem tylko mamą- jestem też człowiekiem i nie zamierzam zapomnieć o swoich potrzebach. Tez prowadze swój biznes a jeszcze pracuję zawodowo i czasem można mieć dość. Jestem więc za rodzicielstwem bliskości- jak autorka tego bloga- Kasia; ale miewam dni takie jak Paulina. Posmiejmy się z siebie samych- ja to uwielbiam, bądźmy lekko ironiczne i czytajmy czasem z przymróżeniem oka. Nie oceniajcie, bo nie po to zarówno jedna jak i druga blogerka pisza swojego bloga. Wrzućmy na luz i będzie git!
    P.S. Pozdrawiam Was mamuski.

    • Patrycja

      Masz racje, jesteśmy tylko ludźmi i potrzebujemy czasem relaksu:) Nie traktuje swojego macierzyństwa śmiertelnie poważnie, jednak komentowany tu wpis podany był w takiej formie, która do mnie nie przemówiła. ja odebrałam go jako przepełnionego goryczą… może frustracją… A może się nie znam;) heheh:P

      • Kobietki dziękuję za Wasze słowa. Każdy ma prawo do swojego zdania. Ja wyraziłam własne:) Oczywiście wszyscy jesteśmy ludźmi, każda z nas może mieć chwilę słabości, jednak wpis MP po prostu mnie przeraził i nadal uważam, że jest po prostu smutny i przesadny. Być może kiedyś, pod wpływem nowych doświadczeń zmienię podejście. Póki co cieszę się, że jest mi dane żyć w takich warunkach i nastrojach, bez zbędnych frustracji i żalu do świata.