Nosić każdy może… bo to jest super sprawa!

Witam wszystkich 🙂 Dzisiaj będzie o tym, co bardzo lubię ja, a przede wszystkim moja maleńka półroczna dziewczynka, czyli o noszeniu. Odkąd Ala się urodziła słyszałam kilkukrotnie komentarz nie noś jej, bo się przyzwyczai, nie noś bo nie będzie chciała leżeć i inne w tym stylu. A dlaczego niby nie miałaby się przyzwyczaić, skoro jestem jej mamą, nosiłam ją pod sercem 41 tygodni (więc jest przyzwyczajona do mnie!), a to takie piękne i takie naturalne. Więc postanowiłam, że nosić będę i kropka.

DSC02970

Od wieków matki nosiły dzieci przy sobie. W czasach prehistorycznych była to przede wszystkim forma przetrwania, żeby dziki zwierz nie porwał i nie pożarł dziecka. Dziwi mnie więc, że niektóre mamy XXI wieku nie chcą mieć dziecka przy sobie. Rzec by można, że to wbrew naturze.

O chustonoszeniu przeczytałam po raz pierwszy na jakimś forum internetowym. Będąc w ciąży zaczęłam zagłębiać temat. Ktoś polecił mi na początek chustę elastyczną i taką też zakupiłam kompletując wyprawkę dla malucha. Kupiłam używaną za jakieś 80 zł, gdyż nie wiedziałam jeszcze, czy w ogóle będę umiała się za to zabrać. Przecież zawiązać prawie 5 metrów materiału i to z malutkim dzieckiem na sobie wydaje się nierealne! Okazało się jednak, że nie taki diabeł straszny… Wystarczyło kilka razy poćwiczyć bez dziecka i w kilka minut wiązanie było gotowe. Chusty elastyczne mają ten plus, że wiążemy je na sobie i dopiero potem wsadzamy w nie malucha. Gdy Ala skończyła miesiąc, a ja powoli dochodziłam do siebie po porodzie, zaczęłam pierwsze próby noszenia w chuście. Nie były to może najlepsze wiązania, ale za to dzieciątko otulona połami miękkiego materiału, wtulone we mnie od razu zasypiało. I spało długo…♥ Tyle o plusach elastyków.

Ala szybko rosła, stawała się coraz cięższa i miałam wrażenie że materiał za bardzo się naciąga. Wtedy zdecydowałam się na moją pierwszą chustę tkaną. I to było olśnienie. Po dobrym zawiązaniu, nie czuć ciężaru dziecka, dzidzia jest spokojna, a mama ma wolne ręce:) Odkąd zaczęłyśmy się nosić w tkanych chustach, nie wyobrażam sobie bez nich życia.

DSC02566

Jedna z pierwszych wycieczek w chuście tkanej Natibaby Fale Dunaju. Chusta jest świetna, mięciutka, bardzo dobrze się dociąga, polecam ją każdemu!

Kilka wskazówek na początek:

  • Kupując chustę tkaną wybieramy tkaną splotem skośno-krzyżowym, jodełkowym lub diamentowym. Tylko taka dobrze podtrzyma dziecko, odciążając przy tym nasze ramiona.
  • Dobra chusta niestety nie będzie kosztować 50 zł. Za używaną trzeba zapłacić minimum 100-150 zł. Porządna chusta kosztuje nawet 1000-2000 zł, widziałam chusty po 5000 euro, ale takie kupują chyba tylko szalone kolekcjonerki lub milionerki 🙂
  • Nowa chusta zazwyczaj jest sztywna i wymaga złamania, tzn. zmiękczenia jej. Im więcej motamy (czyli wiążemy) i nosimy, tym bardziej nasza chusta jest złamana. Dlatego na początek polecam kupić używaną – z chustą jest jak z winem im starsza, tym lepsza (i zdarza się, że droższa).
  • Z tańszych i jednocześnie dobrych firm ( przetestowanych przeze mnie) polecam chusty Lenny Lamb, Natibaby i Little Frog.
  • Chusta tkana daje wiele możliwości wiązań, my preferujemy tzw. kieszonkę.

Kilka faktów- dlaczego warto nosić w chuście?

Badania dowodzą, że dzieci noszone w chustach:

  • mniej płaczą, a dokładniej 43% mniej w ciągu dnia i 54% mniej w ciągu nocy w stosunku do dzieci nienoszonych w chustach [1]
  • lepiej śpią i szybciej przybierają na wadze, mają lepiej rozwinięte poczucie równowagi i koordynację ciała[2]
  • poznają świat z poziomu dorosłego człowieka, a co za tym idzie są pewniejsze siebie i bardziej samodzielne [3]
  • łatwiej przyswajają wiedzę, uważniej obserwują świat
  • są spokojniejsze
  • są po prostu szczęśliwe!

Daiesu Puzzle – nowość na rynku chustowym, którą miałam przyjemność testować przez kilka dni 🙂

10882345_10203385597615760_3219128830581847297_n

Alunia z babcią Anią na spacerze. Wystarczy się odważyć i każdy może ponieść:)

Kilka zdań od strony medycznej:

Dobrze zawiązana chusta podtrzymuje i odciąża niedojrzały kręgosłup dziecka, pozwala zachować fizjologiczną krzywiznę kręgosłupa, tzw. kifozę w kształcie literki C, ponadto jest to forma profilaktyki dysplazji stawów biodrowych. Więcej informacji o medycznych aspektach noszenia w chustach można przeczytać tu.

Dodatkowym bardzo dużym atutem (wcześniej wspomnianym) jest odciążenie kręgosłupa osoby noszącej. Ciężar dziecka w chuście rozkłada się, stąd nawet osoby drobnych gabarytów mogą długo nosić swoją pociechę, nie odczuwając przy tym obciążenia:)

UWAGA NA WISIADŁA!!!

Nosić można nie tylko w chuście, ale i w nosidełkach, które są bardzo popularne. Zdrowe dla dziecka są nosidła ergonomiczne, bądź azjatyckie nosidełka typu mei tai. Istnieje natomiast cały szereg nosideł (w chustoświecie zwanych wisiadłami), które przynoszą o wiele więcej szkód niż korzyści. Niestety reklama sprzeda wszystko i często zdarza się, że producent zapewnia rodzica o całkowitym bezpieczeństwie, co więcej uzyskuje nawet znak jakości i inne certyfikaty, którymi wiele osób sugeruje się przy zakupie produktów dla dzieci. Jak zatem odróżnić dobre nosidełko od wisiadła?

Przede wszystkim różni się pozycją dziecka – w chustach i w nosidłach ergonomicznych dziecko przybiera zdrową pozycję „żabki”, kręgosłup zachowuje wcześniej wspomniane naturalne kształty. W wisiadle natomiast dziecko wisi na kroczu, uciskając je.

ŹLE 🙁 DOBRZE 🙂nosidlo-wisiadloDziecko nosimy tylko przodem do swojego ciała (możemy nosić na brzuchu bądź na plecach), inaczej kręgosłup i stawy dziecka są narażone na ogromne przeciążenia, co może skutkować problemami w późniejszym życiu. Poza tym dziecko jest oddalone od środka ciężkości ciała dorosłego, co naraża noszącego na bóle kręgosłupa.

10369596_827051840674318_6092958958647753606_nbabybjorn

Zachęcam do przeczytania ciekawego artykułu na ten temat, który znajdziecie tu.

DSC03831

Żaden mróz nie jest nam straszny…

Zalet noszenia można by wymieniać wiele, ale najważniejsze jest to, że dziecko rozwija się płynnie podczas częstego obcowania ze swoim rodzicem, czy inną osobą noszącą. Dzięki tak bliskiemu kontaktowi rodzi się jedyna w swoim rodzaju więź emocjonalna, której niczym innym nie idzie zastąpić. UWAGA – CHUSTONOSZENIE UZALEŻNIA I CIĘŻKO SIĘ OD NIEGO UWOLNIĆ 🙂

___________________________________________________________________________________________________________________________________
Ten blog powstał na pamiątkę dla moich kochanych córek. Jeśli też chcesz coś dla nich zrobić:
– zostaw komentarz, będzie mi bardzo miło jeśli dowiem się, że ktokolwiek czyta moje wypociny;
– udostępnij ten wpis, żeby pokazać go światu;
– polub blogzesmakiem na Facebooku;b
– zaobserwuj nasz dziennik – niecodziennik na Instagramie;

To nic nie kosztuje, a wiele dla mnie znaczy. Dziękuję 🙂


[2] Anderson GC (College of Nursing, University of Florida, Gainesville 32610): Current knowledge about skin-to-skin (kangaroo) care for preterm infants.

[3] William W. Lambert, American Anthropological Association, 1981.

Żona, mama, chustoświrka, miłośniczka fotografii, zakupów i dobrego jedzenia… Smakuję życie i wyrywam z niego najlepsze kąski. Witam Cię i zapraszam do mojego mikroświata…

  • kasia_

    Rodzicielstwo bliskości <3