Pomysł na prezent: Domek dla lalek DIY, cz.1

Marzy o nim każda dziewczynka. Bo przecież mieć na własność swoje małe królestwo, to już przywilej. A dodatkowo móc wprowadzić do niego ulubione lalki czy inne zabawki i kierować ich życiem, decydować, co mogą robić, w co mają się ubrać i kiedy mają położyć się do łóżka, to coś, co sprawi frajdę chyba każdemu… Mowa oczywiście o domku dla lalek, takim prawdziwym, jak z filmów, bajek czy katalogów. Czy moje córki też o takim marzyły? Myślę, że nie zdążyły o nim zamarzyć – po prostu go dostały. Ja sama nigdy takiego nie miałam, więc teraz, po niemal 30-stu latach, nadrabiam zaległości.

Nasz domek powstawał w bólach.  Nie mam zdolności stolarskich, przyszło mi więc zakupić gotową konstrukcję, do własnoręcznego przerobienia. Czyhałam na okazję, przeczesując popularne portale sprzedażowe.  W końcu po jakimś czasie ON wpadł mi w oko! Piękny, z drewnianej sklejki liściastej, idealny do nadania mu własnego charakteru. Na dodatek okazało się, że takie domy wykonuje Pan z sąsiedniej miejscowości. Okazja idealna. Pojechałam i kupiłam od ręki.

Surowy domek czekał kilka miesięcy, przyznam się, że podchodziłam do niego trochę jak pies do jeża. Zawsze brakowało mi czasu. W końcu, męczona wyrzutami sumienia, zabrałam się do pracy i tak oto, niewinny mebel dostał duszę.

 

Materiały, które wykorzystałam:

  • farby ogrodowe Viva Garden ( kolory Aromatyczna szałwia oraz Płatki wiśni)
  • skrawki tapet z Leroy Merlin*
  • klej do tapet
  • przybory malarskie ( pędzle, wałki)
  • ozdobna taśma koronkowa
  • klej na gorąco

 

Na początek przetarłam domek wilgną szmatką w celu pozbycia się kurzu i innych zabrudzeń. Sklejka liściasta nie wymaga wcześniejszego czyszczenia papierem ściernym, powierzchnia jest matowa, wręcz szorstka i bardzo dobrze przyczepna. Wybrałam farby ogrodowe głównie dlatego, że ich kolorystyka przypadła mi do gustu. Przekonał mnie też szybki czas schnięcia, nietoksyczność i bezzapachowość. Taka farba jest wprost idealna do pomalowania dziecięcej zabawki. Zdecydowałam się na kolory bardzo dziewczęce, pastelowe, żeby domek był jeszcze bardziej zachęcający do zabawy. Sama się zdziwiłam, ale malowanie poszło mi jak z płatka. Farba bardzo łatwo się rozprowadzała, nie zostawały żadne smugi. Schła niemal w oczach. Większość powierzchni wymalowałam przy użyciu wałka, w miejscach trudno dostępnych przyszedł mi z pomocą pędzelek. Myślę, że wystarczyłyby dwie warstwy, ja jednak dla pewności pociągnęłam jeszcze trzecią.

Kolejnym etapem było tapetowanie wnętrz. Wymierzyłam wnęki i podocinałam wybrane tapety do odpowiednich rozmiarów. Następnie, wykorzystując zwykły klej do tapet, przyozdobiłam pokoje naszej rezydencji. Przyznam się skryciu, że to było moje pierwsze tapetowanie w życiu (… i nie czuję, że rymuję 🙂 ) I nawet łatwo poszło, nie chwaląc się. Podczas tapetowania, trzeba pamiętać o usunięciu wszystkich pęcherzyków powietrza.

 

Domek był niemal gotowy, przyszedł czas na drobne dekoracje. Wykorzystałam do tego koronkową taśmę, z której zrobiłam zasłonki i ozdobę wokół balkonu. Tutaj posłużyłam się klejem na gorąco, który w szybki sposób przytwierdził wybrane elementy w odpowiednie miejsca.

Domek gotowy, czeka teraz tylko na umeblowanie, ale o tym za jakiś czas…

* Nie wiem, czy wiecie, ale w Leroy Merlin można za darmo dostać kawałki tapet do przetestowania ich w domu.

_________________________________________________________________________________________________________________________________

Ten blog powstał na pamiątkę dla moich kochanych córek. Jeśli też chcesz coś dla nich zrobić:

– zostaw komentarz, będzie mi bardzo miło jeśli dowiem się, że ktokolwiek czyta moje wypociny;

– udostępnij ten wpis, żeby pokazać go światu;

– polub blogzesmakiem na Facebooku;

– zaobserwuj nasz dziennik – niecodziennik na Instagramie;

To nic nie kosztuje, a wiele dla mnie znaczy. Dziękuję 🙂

Żona, mama, chustoświrka, miłośniczka fotografii, zakupów i dobrego jedzenia… Smakuję życie i wyrywam z niego najlepsze kąski. Witam Cię i zapraszam do mojego mikroświata…