Wyprawka dla maluszka, czyli ile kosztuje dziecko? – cz. I

Dzisiaj będzie trochę o wydatkach, temat rzeka, szczególnie jeśli mamy na myśli biznes dziecięcy. Wiele słyszy się o tym, jak drogie jest w dzisiejszych czasach utrzymanie dziecka. Z porównaniem do kilkudziesięciu lat wstecz, koszty utrzymania maluszka wzrosły wielokrotnie, wiąże się to przede wszystkim z dostępnością do całej rzeszy udogodnień i gadżetów, jakie możemy zakupić dla małego człowieka. Półki sklepowe uginają się od najróżniejszych przedmiotów, a sprzedawcy i reklamotwórcy, a także wiele innych rodziców wmawia nam, jakież to one są niezbędne w wychowaniu i opiece nad maleństwem. A jak to wyglądało u nas? My też standardowo daliśmy się ponieść temu zakupowemu szaleństwu, dziś z perspektywy mogę stwierdzić, że ponad połowa z tego, co zakupiliśmy, okazała się zbędna. Są jednak przedmioty, które faktycznie bardzo ułatwiają nam życie, podzielę się z wami moją opinią na ich temat.

c3094d94-c1a0-4852-ad7d-76d00d4916be_20090527094101_Normalshutterstock21137536

Fot. Gelpi/Shutterstock.com

Wyprawka dla maluszka:

Punkt 1. Wózek – rzecz podstawowa mogłoby się wydawać dla każdej mamy spodziewającej się dziecka. Do wyboru mamy całą serię różnego rodzaju wózków. Przy wyborze należy zwrócić uwagę przede wszystkim na funkcjonalność i solidne koła. Najpierw myśleliśmy nad nowym wózkiem, ceny zaczynają się od 1000 zł, ale przyznam szczerze, że są to wózki bardzo ciężkie, oporne. Lepszy, zwrotny i solidny wózek kosztuje około 2000-3000 tysiące i oczywiście więcej (oglądaliśmy wózek za 9000 zł – w sumie to można by już za tą cenę kupić samochód! ). Stwierdziliśmy, że zakupimy wózek na rynku wtórnym. Wybraliśmy konkretny model i wertowaliśmy portale sprzedażowe. Po jakimś czasie udało się nam upolować piękny wózek (3w1) firmy Quinny za 700 zł ( Cena sklepowa całego zestawu z fotelikiem: około 2000 zł) ! W skład wchodziły: aluminiowy stelaż, adaptery, gondola, fotelik samochodowy Maxi Cosi oraz spacerówka. Wózek jest naprawdę zwrotny, obraca się o 360 stopni w miejscu, ma duże pompowane koła i co ważne, jest względnie lekki. Stelaż łatwo się składa i jestem w stanie sama znieść go po schodach. Dużym atutem jest możliwość zamontowania na stelażu fotelika samochodowego, co bardzo ułatwia przemieszczanie się z dzieckiem.


Oczami Aluni:
 W gondoli dobrze się śpi w domu, na spacer wolę iść w chuście lub w foteliku zamontowanym na stelażu, mogę wtedy oglądać świat… Wózka spacerowego jeszcze nie wypróbowałam, ale pewnie niedługo sama usiądę i poproszę tatę, żeby zamontował opcję dla starszaków!

DSC02024

Na spacerze w foteliku Maxi Cosi

 Punkt 2. Łóżeczko – oferta na ryku jest szeroka. My posiadamy 2 standardowe łóżeczka, jedno wiekowe, z mojego dzieciństwa, solidne, odczyszczone odmalowane – wystarczyło dokupić nowy materac. Drugie zakupione również na rynku wtórnym z materacykiem za 50zł! Gdzie cena nowego oscyluje około 200 zł. Dostaliśmy też łóżeczko turystyczne, składane, które można łatwo przewieźć z miejsca na miejsce, jako że często się przemieszczamy, między domem na wsi, a mieszkaniem w mieście. Kupiliśmy ponadto kosz mojżesza będący jednocześnie kołyską, który szczerze polecam. Jest piękny i funkcjonalny dla małego dziecka. Można go łatwo przenosić z miejsca na miejsce, jest bardzo leciutki. Alunia do mniej więcej 4 miesiąca spała w nim w ciągu dnia. Teraz czasem w nim poleży, ale jest już na tyle ruchliwa, że mogłaby z niego wypaść. Kosz kosztował 320 zł, to był nasz pierwszy zakup dla Aluni, nie szukaliśmy jeszcze w tym okresie wyprawki na rynku wtórnym. Nie należy zapominać też o bieliźnie pościelowej. My, za radą doświadczonych mam i Internetu, zaopatrzyliśmy się przed urodzeniem dzidzi w kilka kompletów uroczej pościeli (standardowo po około 40-50 zł za komplet). Kołderkę uszyłam małej sama z hipoalergicznej dużej kołdry, której nie używałam (akurat wyszły mi z niej dwie sztuki). Zakupiliśmy też poduszkę (tzw. klin), specjalnie wyprofilowaną dla niemowlaków, chroniącą przed ewentualnym zakrztuszeniem, która w pierwszych miesiącach życia Ali faktycznie zdawała egzamin. 

Oczami Aluni: Łóżeczka są piękne, lubię oglądać kolorową pościel i karuzelki zawieszone nad nimi. Mogę się w nich pobawić przez jakiś czas… Ale do spania to to się nie nadaje, bo mama się nie zmieści! Wolę więc duże łóżko rodziców, gdzie mogę się wygodnie rozłożyć w poprzek, do góry nogami – do wyboru do koloru …

DSC01956

Kosz mojżesza Clair de Lune – tutaj zabawa z tatusiem i pingwinkiem Joey’em

Tak więc mamy 3 łóżeczka plus jeden kosz mojżeszowy, 4 komplety pościeli dziecięcej i co nam z tego, skoro dziecko śpi z nami♥ Łóżeczko służy nam jako barierka zabezpieczająca przed spadnięciem z dużego łóżka…

 Punkt 3 – Wanienka i gadżety kąpielowe – jak już pisałam, mieszkamy w dwóch różnych miejscach w zależności od okoliczności. Dlatego wanienki mamy dwie, a nawet trzy (z czego jedna okazała się kompletnym niewypałem). Ale zacznę od początku. Dostaliśmy od rodziny tzw. komodę kąpielową.  Jest to bardzo przydatny gadżet, ALE… okazało się, że wanienka jest mikroskopijna i na dodatek wypukła od wewnątrz. Wykąpaliśmy Alunię raz i stwierdziliśmy, że się nie nadaje. Natomiast z komody korzystamy codziennie, idealnie nadaje się jako przewijak i półka na podręczne rzeczy małej. Dużym plusem są kółka, można łatwo wędrować z przewijakiem między pokojem a łazienką. Zaopatrzyliśmy się więc w tradycyjną wanienkę. ( Taką można zakupić już za 20 zł, więc jest to naprawdę mały wydatek w stosunku do reszty).  Polecam kupić jak największy rozmiar, wtedy posłuży nam dłużej. Z gadżetów kąpielowych bardzo przydatny jest stelaż oraz tzw. fotelik do kąpieli.  Dzięki stelażowi, wanna stoi stabilnie na wysokości rąk dorosłej osoby, nie trzeba się schylać i narażać swojego kręgosłupa na niepotrzebny wysiłek. fotelik natomiast pozwala dziecku utrzymać wygodną pozycję podczas całej kąpieli, a ta staje się naprawdę przyjemnością. Ważny jest też ręcznik dla maluszka, a właściwie minimum dwa. Najlepsze są z kapturkiem w rozmiarze 100×100 cm. Mniejsze okazały się mniej praktyczne.

Oczami Aluni: Kąpiel to jedna z moich ulubionych czynności, dlatego też mama kąpie mnie codziennie. Uwielbiam leżeć na leżaczku i czuję się wtedy jak królowa. Podczas kąpieli oprócz mamy, zazwyczaj asystuje mi tatuś lub babcia, którzy polewają mnie ciepłą wodą. Lubię bawić się strumieniem ciepłej wody, moją ukochaną kaczuszką Gosią lub gumowymi książeczkami. Tak kąpiel, to zdecydowanie jedna z najlepszych pór dnia !

DSC03360

Kocham Plumado, czyli kąpiel 🙂

Punkt 4 – Ubranka – tutaj mamy bardzo szerokie pole do popisu. Sklepy oferują nam tysiące przepięknych ubranek dla maluszków w naprawdę przeróżnych cenach. Dochodzi do tego, że ciuszki dla malucha przekraczają ceny ubrań dla dorosłych. Jednak naprawdę świetne i tanie ubranka dla noworodków i niemowlaków można znaleźć w second handach. Duża część garderoby naszej modnisi pochodzi właśnie z tego miejsca. Ceny zaczynają się od kilku złotych. Sporo ubranek dostaliśmy w prezencie od rodziny i znajomych. Ciężko mi więc zliczyć faktyczną sumę jaką wydaliśmy na ubranka Aluni, ale wydaje mi się, że średnio miesięcznie jest to kwota około 100 zł. Na początek kupuje się ubranka, które wyglądają po prostu słodko i przeuroczo, ale w praktyce okazuje się, że najwygodniejsze dla dziecka są bawełniane śpiochy i body, których nigdy za wiele. Z początkowych zakupów, jak i z prezentów mamy całą kupkę ubranek, które nazywamy „do zdjęcia„. Bo zakładasz – robisz zdjęcie – i ubranie jest gotowe, nomen omen, do zdjęcia z dziecka!, bo nie nadaje się do codziennego użytkowania. To zamek uwiera, to znowu guziki na plecach lub ogromna kokarda, która gniecie malutkie, delikatne ciałko, innym razem  sztywny dżins, albo guma w pasie, która wpija się w mały brzuszek. Oszaleć można. Zastanawiam się zawsze, czy producent tych ubranek kiedykolwiek miał do czynienia z niemowlęciem…

 Oczami Aluni: Hmm… ubranka – dobra rzecz, ale jeszcze lepiej jest bez nich. Kombinuję więc, jak tu zdjąć z nóżki choć jedną skarpetkę, a jak mi się uda jestem w siódmym niebie!!! 

Najważniejsze jest, żeby nie dać się zwariować. Jeśli macie okazję, korzystajcie z pomocy rodziny i znajomych, a może okazać się, że ktoś ma na strychu niepotrzebne łóżeczko, czy wanienkę, albo ubranka, które z powodzeniem można wykorzystać przy swoim dziecku. 

Żona, mama, chustoświrka, miłośniczka fotografii, zakupów i dobrego jedzenia... Smakuję życie i wyrywam z niego najlepsze kąski. Witam Cię i zapraszam do mojego mikroświata...