Zabawy sensoryczne: malowanie farbami plakatowymi

DSC09395Dziecko jest organizmem chłonnym jak gąbka, ale też podatnym na wszelakie wpływy. Dlatego bardzo ważne jest, aby zapewnić małemu człowiekowi harmonijny rozwój i możliwość samodzielnego odkrywania świata. Dziś będzie trochę o zabawie, czyli podstawowej działalności małego dziecka.

Dzięki zabawie, maluch poznaje świat, zależności, związki przyczynowo skutkowe… i tak można by wymieniać jeszcze długo. Mówiąc najprościej, bawiąc się dziecko rozwija się najlepiej.  Dziś skupię się na zabawach sensorycznych, czyli takich, które działają jednocześnie na wiele zmysłów dziecka. Zabawy takie są niezwykle ważne w rozwoju dziecka do 3 roku życia. Warto więc jako rodzic dać szansę swoim pociechom na uczestnictwo w tego typu zabawach, które niezwykle wpływają na prawidłowy rozwój mózgu i układu nerwowego.

Ogromnym plusem zabaw sensorycznych jest to, że nie potrzeba drogich, czasem wymyślnych zabawek, wystarczy odrobinę kreatywności i wykorzystania przedmiotów domowego użytku. Wiem, wiem…zaraz mi powiecie, że wszystko fajnie, ale podczas takich zabaw trzeba się nieźle nabrudzić. Niestety coś, za coś – myślę jednak, że warto poświęcić komplet ubrań, zaopatrzyć się w różnego rodzaju tacki i fartuchy, a nawet rękawiczki, poświęcić czas na późniejsze sprzątanie, żeby zobaczyć pełne euforii i zaangażowania maleństwo. Bo przecież, jak wszyscy wiemy – brudne dzieci, to szczęśliwe dzieci…:)DSC09403

Alunia uwielbia wszelkie tego typu zajęcia, dziś zaczniemy od przedstawienia chyba najprostszej rzeczy, czyli po prostu malowania farbami plakatowymi. Można to oczywiście robić przy użyciu pędzla, warto jednak pozwolić dziecku malować palcami, łokciami, a nawet całym ciałem. U nas farby są na porządku dziennym, praktycznie prawie codziennie wyjmujemy kartki i różnymi sposobami, mały Picasso zabiera się za swoją twórczość…

Dla małego dziecka ( około rocznego) warto zainwestować w dobrej jakości farby nietoksyczne, jak wiadomo, dziecko znajdzie sposób by spróbować wszystkiego każdym zmysłem, więc również smakiem. Można też samemu stworzyć jadalne farby, ale o tym innym razem 😉 My do malowania wykorzystujemy zazwyczaj sztywniejsze kartki, a więc brystol lub blok techniczny, żeby nie przeciekało. Dodatkowo posiadamy komplet fartuchów ( u nas najzwyklejsze z Ikei) … jak widzicie, nie za każdym razem są używane podczas prac twórczych. I to by było na tyle jeśli chodzi o potrzebne akcesoria. Reszta to inwencja twórcza dziecka i rodzica…

Co ciekawe, nasza mała artystka posiada już własny rytuał jeśli chodzi o malowanie plakatówkami ( i nie tylko, tyczy się to również kredek, plasteliny, ciastoliny itd.). Zawsze jako pierwszą farbę wybiera błękitną, następnie liliową i różową. Z całej palety barw jeszcze nigdy z własnej woli nie poprosiła o czarną… Ciekawe co to może oznaczać? 🙂

DSC09358 DSC09362 DSC09363 DSC09367 DSC09372 DSC09384 DSC09387DSC09396DSC09410 DSC09415 DSC09421


Ten blog powstał na pamiątkę dla moich kochanych córek. Jeśli też chcesz coś dla nich zrobić:
– zostaw komentarz, będzie mi bardzo miło jeśli dowiem się, że ktokolwiek czyta moje wypociny;
– udostępnij ten wpis, żeby pokazać go światu;
– polub blogzesmakiem na Facebooku;
– zaobserwuj nasz dziennik – niecodziennik na Instagramie;

To nic nie kosztuje, a wiele dla mnie znaczy. Dziękuję 🙂

Żona, mama, chustoświrka, miłośniczka fotografii, zakupów i dobrego jedzenia… Smakuję życie i wyrywam z niego najlepsze kąski. Witam Cię i zapraszam do mojego mikroświata…