Zatrzymać czas…Ot tak! To już ROK!

Pewnie zastanawiacie się, co u nas taka cisza. Blog leży odłogiem. Ale co tam, kiedy w realnym życiu tyle się dzieje.  Mam w nosie, że posty nie napisane, zdjęcia nie obrobione i w ogóle blogerka ze mnie jak z koziego kopyta trąba (czy jakoś tak to było…). Okres świąteczny był chwilą dla najbliższych i to im poświęcałam się nie w 100, a w 200%!

Bo w tych dniach najważniejsze było dla mnie  NIE MIEĆ czasu na maile, portale społecznościowe, telefony, papierkowe sprawy, a nawet na umycie podłóg, okien, czy wytrzepanie dywanów. To wszystko musiało poczekać. Liczyli się tylko oni… czyli po prostu najbliżsi. I im jestem starsza, tym bardziej nie przeszkadza mi codzienny rozgardiasz, niewyprasowana bluzka czy rozrzucone klocki. Zrozumiałam, że to po prostu życie. I inaczej nie da się go przeżyć…

Wracając dzisiaj do miłych wspomnień sprzed miesiąca, zapraszam Was w nasze domowe pielesze – rozgośćcie się i pocelebrujcie z nami ten miły czas, a przede wszystkim urodziny najmłodszej…Najkochańszej…

 

___________________________________________________________________________________________________________________________________

Ten blog powstał na pamiątkę dla moich kochanych córek. Jeśli też chcesz coś dla nich zrobić:

– zostaw komentarz, będzie mi bardzo miło jeśli dowiem się, że ktokolwiek czyta moje wypociny;

– udostępnij ten wpis, żeby pokazać go światu;

– polub blogzesmakiem na Facebooku;

– zaobserwuj nasz dziennik – niecodziennik na Instagramie;

To nic nie kosztuje, a wiele dla mnie znaczy. Dziękuję 🙂

Żona, mama, chustoświrka, miłośniczka fotografii, zakupów i dobrego jedzenia... Smakuję życie i wyrywam z niego najlepsze kąski. Witam Cię i zapraszam do mojego mikroświata...