O losu ironio! czyli historia trzech foteli :)

DSC08210Mówią, że od przybytku głowa nie boli…  a jednak mnie właśnie lekko rozbolała – trochę ze śmiechu z sytuacji, a trochę z frustracji:) Posłuchajcie sami…

Dziecię moje ukochane jest dziecięciem raczej statecznym. Lubi siedzieć, lubi się bawić w miejscu: czytać książeczki, przekładać, manipulować palcami, grać na instrumentach, budować z klocków, oglądać to i owo, gotować dla zwierzątek, bazgrolić kredkami… Upodobała sobie dziecina nasza podczas zabawy siedzenie na tronie, ale niebylejakim, bo na nocniku! O tym, że woła za potrzebą już dawno Wam pisałam, mądre dziecko się trafiło ot co:) , ale nie o tym dziś chcę mówić. Miało być o siedzeniu na tronie, a więc królowa nasza nie tylko za potrzebą, ale i po prostu siedzieć na nocnikowym tronie uwielbia. Nie jest to za wygodne siedzisko, bo twarde, zimne, odgniata się po dłuższym użytkowaniu na ciele… Postanowiliśmy więc z małżonkiem tron wymienić. Jak to zwykle z nami bywa, dużo gadamy, zanim zaczniemy działać i temat ten przewijał się od jakiegoś czasu, żeby córci przy najbliższej sposobności sprawić nowy mebel. Słyszały o tym babcie ciocie i wiele osób. Mi samej temat ten sen z oczu spędzał, myślę sobie: Wyrodna matko kupże dziecku wygodne siedzenie, weź się w końcu za to...

W końcu się wzięłam. Zaczęłam szukać fotela po sklepach, nigdzie nie było godnego małej Królowej. Zamówiłam więc na alegrach moich ulubionych uroczy groszkowy fotelik w kropeczki, opłatę uiściłam. Przyszedł weekend… i co się okazuje? Babcia prezent kupiła dla wnusi jedynej – fotel w kotki… Ach,  taki piękny! uroczy ! Słabo mi się zrobiło, boć ja przecież dzień wcześniej fotel zamówiłam! Dzwonię do sklepu, żeby mój zakup odwołać – nikt nie odpowiada – w weekendy nie pracują. No nic, myślę sobie może jeszcze nie wysłali.

Minęło kilka godzin, jak co łikend jedziemy do rodzinki w odwiedziny. A tam Ciocia Chrzestna prezent ma dla swojej małej dziewczynki… Co??? Fotel ! W groszki piękny, miętowy…! Patrzymy się po sobie z mężem i w śmiech. Nie miało dziecko na czym siedzieć, a w ciągu jednego dnia trzy siedziska opanowało – to się nazywa gra o tron!

Co do fotela zamówionego przeze mnie – ledwo się nowy tydzień zaczął, kurier nadjechał, paczkę przywiózł. No i mamy trzeci do kompletu:) To teraz nic innego nie pozostaje, tylko gromadkę powiększyć, albo imprezkę urządzić. Alicja może w końcu zaprosić  gości do krainy czarów na herbatkę – nareszcie będzie miała gdzie przyjąć znajomych.

A czy Wam zdarzają się podobne historie, czy tylko u nas tak wesoło?DSC08210

 

__________________________________________________________________
Ten blog powstał na pamiątkę dla moich kochanych córek. Jeśli też chcesz coś dla nich zrobić:
– zostaw komentarz, będzie mi bardzo miło jeśli dowiem się, że ktokolwiek czyta moje wypociny;
– udostępnij ten wpis, żeby pokazać go światu;
– polub blogzesmakiem na Facebooku;
– zaobserwuj nasz dziennik – niecodziennik na Instagramie;

To nic nie kosztuje, a wiele dla mnie znaczy. Dziękuję 🙂

Żona, mama, chustoświrka, miłośniczka fotografii, zakupów i dobrego jedzenia… Smakuję życie i wyrywam z niego najlepsze kąski. Witam Cię i zapraszam do mojego mikroświata…

  • Natalia Napierała

    Hehe ale za to rodzina sie na medal spisala =D Teraz moze kazdy usiasc =D

  • Emilka B

    To teraz trzeba rodzinę powiększyć =D albo częściej imprezki robić 🙂

    • blogzesmakiem

      🙂 dokładnie