Serduszko puka… i jestem spokojna <3 czyli przytulanka Sterntaler z bijącym sercem

 

Dziś chciałam się z Wami podzielić naszą opinią na temat jednej z zabawek, które posiadamy w naszych domowych zasobach, a mianowicie przytulanką z bijącym sercem firmy Sterntaler.

Myślicie pewnie, Boże, czegóż jeszcze nie wymyślą na tym świecie… Nie przesłyszeliście się jednak, wynalazek, o którym mowa posiada BIJĄCE SERCE, czyli  moduł imitujący dźwięk bicia serca słyszany przez dziecko w łonie matki. Uspokajacz włącza się pod wpływem płaczu dziecka. Głośność jest regulowana. Można też w każdej chwili wyjąć mechanizm i wtedy zabawka zmienia się w zwykłego pluszaka.

Ale zacznę od rodzinnej anegdoty. Byłam dzieckiem bardzo wcześnie mówiącym, już na pół roku świadomie nazywałam osoby z rodziny i niektóre przedmioty. Na rok mówiłam zdaniami. Dostałam w prezencie na 1 urodziny puchatego różowego jeża, który został moją ulubioną przytulanką, spałam z nim jeszcze jako nastolatka 😀 Jak wiadomo, zabawkę trzeba było nazwać, przytoczę tu zabawny dialog, który ze śmiechem na ustach wspominają moi rodzice. Dodam tylko, że nigdy nikt u nas w domu nie przeklinał, ani się nie wyrażał, skąd więc taka sytuacja?!

– Moja Mama: Kasiu, to jak nazwiemy tego jeżyka? 

– Mała Kasia: Może „Kurwa?”

-M.M. (ze stoickim spokojem): A może Szpileczka?

-K. ( (zrezygnowana): No dobra, niech będzie Szpileczka… 

Zabawkę Alunia dostała od babci i dziadzia, jak jeszcze była po drugiej stronie brzucha.  Co dostała? Oczywiście jeża! Ale niebylejakiego! Bo z bijącym serduszkiem. Na początku podchodziłam sceptycznie do funkcjonalności zabawki, przerażona byłam też jej ceną, jak to 120 zł za przytulankę ?! Jednak przykładałam do brzucha  jeżyka wydającego dziwny dźwięk i wtedy nasz maluszek się ożywiał.IMAG0032

Jeżyk Isidor, u nas zwany po prostu Szpileczką (po mojej Szpili odziedziczył imię), pojechał z nami na porodówkę i witał Alunię na świecie. Od tej pory, każdego dnia  towarzyszy jej w rozwoju, w zabawach i podczas snu. Kiedy była noworodkiem, jeżyk położony w kołysce sprawiał, że dzieciątko błogo zasypiało i to po krótkiej chwili. Co więcej, gdy dziecko zaczynało się ruszać i kwilić, bicie serca włączało się na nowo. Teraz Alunia uwielbia go przytulać i gładzić.

Dużym atutem jest też wykonanie zabawki, materiały są naprawdę przemiłe w dotyku, już na pierwszy rzut oka widać solidność i jakość.

Polecamy pluszaki z bijącym serduszkiem wszystkim rodzicom spodziewającym się maluszka, to naprawdę działa, jednak pamiętajmy, że nic tak nie uspokoi Waszych pociech jak bliskość z mamą i tatą.DSC03295DSC03294DSC03298DSC03304

___________________________________________________________________________________________________________________________________
Ten blog powstał na pamiątkę dla moich kochanych córek. Jeśli też chcesz coś dla nich zrobić:
– zostaw komentarz, będzie mi bardzo miło jeśli dowiem się, że ktokolwiek czyta moje wypociny;
– udostępnij ten wpis, żeby pokazać go światu;
– polub blogzesmakiem na Facebooku;b
– zaobserwuj nasz dziennik – niecodziennik na Instagramie;

To nic nie kosztuje, a wiele dla mnie znaczy. Dziękuję 🙂

Żona, mama, chustoświrka, miłośniczka fotografii, zakupów i dobrego jedzenia... Smakuję życie i wyrywam z niego najlepsze kąski. Witam Cię i zapraszam do mojego mikroświata...